ebook

Na wstępie chciałbym przeprosić ewentualnych czytelników za to, że tak długo nie pisałem. Miałem trochę innych spraw na głowie w tym czasie, a prowadzenie bloga jest jak opieka nad kulawym psem – hobby bo hobby, ale to zawsze obowiązek. Obiecuję poprawę;) To co znajduje się niżej jest takim tekstem, który napisałem dosyć dawno temu, ostatnio go jednak wzbogaciłem i pomyślałem, że nadaje się już na pokaz publiczny. Kiedyś kawałek tychże właśnie wypocin spoczywał już spokojnie na łamach bloga, ale zdjąłem go z racji niezbyt artystycznej budowy – teraz jest już wszystko ok. Zapraszam w takim razie do czytania i życzę smacznego:)

- Jakub “KuboX” Koncewicz

Prolog

Pamiętam, pamiętam to… do dziś wydaje mi się to tylko snem… nie mogę uwierzyć, że to była rzeczywistość…

Wiem, że biegłem – to pamiętam dobrze, pewnie najlepiej z całej historii – serce biło najmocniej jak tylko mogło, puls wzrastał, a ciśnienie wypychało mi oczy, czułem, że jeszcze chwilę i wypadną. Zupełnie jakbym leciał nagi w kosmos, zupełnie nagi, bez skafandra. Próżnia kosmicznej pustki działała na moje ciało – wyciskała mnie jak dziecko wyciska końcówkę pasty do zębów na swoją kolorową niczym tęcza, zmieniającą barwy szczoteczkę. Na końcu korytarza – bo biegłem po klasztornym korytarzu, niedaleko ogrodu, w którym często pracowałem, a który tej nocy mienił się jasną zielonkawą poświatą dzięki efektowi odbijających się promieni ogromnego, jak na tę porę, księżyca – ujrzałem jakąś postać, im byłem bliżej, tym rysy postaci staranniej się rysowały, przyspieszałem, a twarz ukazywała już tożsamość osobnika. To był ojciec Olaf. Wiem, że krzyczał do mnie, ale ja nie zrozumiałem żadnego słowa – słyszałem tylko bełkot, zupełnie jakby krzyczało do mnie milion skrzywdzonych, głodnych i umierających dzieci wprost z pustki bezdennej otchłani. Moja ręka uniosła się, a nóż, który w niej trzymałem szybko i zgrabnie wbił się w szyję ojca Olafa. Nigdy nie widziałem tego noża, po prostu nagle jakby wyrósł mi z ręki – zupełnie jak te szybko rosnące, dzięki przyspieszeniu klatek, rośliny w kanałach przyrodniczych. Poczułem jak życie poprzez nóż przechodzi z Olafa prosto do mnie, jego puls słabnął – mój nagle też spowolniał. Przez chwilę byliśmy jednym, doznałem ekstazy, wiedziałam, że źle robię, że zabiłem człowieka, ale wtedy nie było to takie ważne. Czułem się fantastycznie, jak nigdy wcześniej! Krew zaczęła w nim stygnąć, rozsmarowywała się po podłodze, gdy zawlekałem jego ciało do klasztornej kaplicy. I oto byłem już w niej, z przodu na podwyższeniu stał duży – mniej więcej trzy metrowy – drewniany krzyż, a przed nim ołtarz, na którym rozłożyłem truchło. Zwykle odmawiam przy tym ołtarzu mszę, nie pomyślałbym tam kłaść zwłok, ale z niewiadomego mi powodu tak właśnie uczyniłem. Tym samym nożem, którym chwilę wcześniej pozbawiłem księdza życia wyryłem mu na piersi liczbę „28”. Przybiłem go do krzyża i chwilę później zakręciło mi się w głowie – wydaje mi się, że zemdlałem.

- Interesujące.

- Co jest interesujące? – odpowiedział zadziwiony ksiądz.

- Wszystko, ale w szczególności to jak przybiłeś staruszka do krzyża.

- To było potworne…

- Nie mów tak! Z jakiegoś powodu tak właśnie zrobiłeś.

- Zrobiłem to samoczynnie, nie panowałem nad sobą! – wykrzyczał wyraźnie rozdrażniony ksiądz.

- A ja Ci powiem jak było: dzień wcześniej pokłóciliście się – ty chciałeś odmówić wieczorną mszę, ale wtedy przypadała właśnie jego kolej. Byłeś rozdrażniony, a wiadomość o śmierci twojego ojca tylko cie jeszcze bardziej…

- Dość! Chciałem odmówić msze w jego intencji, ale Olaf nie chciał mnie dopuścić. Nienawidził mojego ojca. Był zwykłym zwyrodniałym skurwysynem. Gówno go powinno obchodzić jak umarł! Samobójstwo to strach… ucieczka od rzeczywistości, a nie zabójstwo. W ten, czy inny sposób chorzy ludzie też mają prawo do modlitwy i pamięci.

- Dlatego go zabiłeś?

- Nie, po prostu tak jakoś wyszło, już to mówiłem. Biegłem i…

- Przestań! Co pomyślałby sobie twój ojciec, gdyby dowiedział się jakiego chorego potwora wychował?! Zabiłeś tego człowieka z nienawiści, a On tylko natchną Cię do tego czynu.

- Jaki „On”? – kapłan wyraźnie się zdziwił – kim jest On?

- Wykończ go – w pomieszczeniu rozbrzmiał wyraźnie kobiecy głos, ale w więziennej celi był tylko Gabriel i Samuel – ksiądz zabójca.

- Jeszcze nie! – wykrzyczał Gabriel.

- O co ci chodzi? – wymamrotał przestraszony Samuel.

- Koniec wizyty! Czas się skończył! – krzyknął gruby policjant stojący za drzwiami celi.

- A więc żegnaj Sam – powiedział spokojnym głosem Gabriel i chwilę później zniknął za drzwiami.

- Naczelniku, czy przede mną ktoś widział się z tym człowiekiem?

- Oprócz policjantów, którym zresztą odmówił składania zeznań, był tu tylko dziennikarz. Nie wiem czy wyciągnął z niego jakieś informacje, ale był u niego dość długo – jakieś dwadzieścia minut.

- Zna pan może jego nazwisko?

- Tak – odpowiedział naczelnik – nazywa się John Jaworsky, jest można powiedzieć takim specjalistą od trudnych przypadków. Nie ma stałego zatrudnienia, działa w pojedynkę, mieszka sam. Opracowane przez niego artykuły zawsze są wielkim hitem, a lokalna gazeta odkupuje je za duże pieniądze. Jest najbogatszym bezrobotnym w mieście.

- Dziękuję za informacje. Liczę, że moją wizytę zachowa pan w tajemnicy tak jak umawialiśmy się, a na razie żegnam panów.

- Kim był ten człowiek szefie? – spytał gruby policjant.

- Kto? Widziałeś tutaj kogoś funkcjonariuszu Stewart? – odpowiedział pewnym głosem naczelnik Shapey.

- Nie szefie, nikogo nie widziałem…

Gabriel oddalił się od mężczyzn. Krocząc korytarzem, sięgnął do wnętrza płaszcza, wyciągnął telefon komórkowy i wybrał numer. Po kilku sekundach w słuchawce rozbrzmiał stary, zachrypły męsku głos: tak sir?

- Johnatanie, już wiem wszystko. Teraz twój ruch.

- Tak sir, przyjąłem. – odpowiedział głos w słuchawce – sir, wezwałem taksówkę, czeka przed wejściem.

- Dziękuję Johnatanie.

Rozdział pierwszy: Narodziny

Niemcy, rok 1945
Siedziba tajnej organizacji okultystycznej “Thule” w Berlinie.

- Profesorze! Udało się! Są stabilne, puls w normie – może rzeczywiście coś z tego będzie.

- Miejmy nadzieje. Nie zamierzam znowu tłumaczyć się przed Führerem i świecić oczami w sprawie funduszy.

Mężczyźni pokiwali głowami i zasiedli przy swoich biurkach. Jeden z nich, przeglądając jakiś wydruk pokryty różnej szerokości krzywymi liniami – podobnymi do tych jakie daje wynik badania EKG – zerwał się na równe nogi i krzyknął:
- Musi pan coś zobaczyć!

- Co się stało Erwin?

- Proszę tu podejść i spojrzeć na elektroencefalogram.

Jeden z naukowców – stary i siwy człowiek o wyraźnie germańskich rysach twarzy, idealnie, wręcz z pedantyczna precyzją ogolony i ostrzyżony – wstał od dużego, metalowego stołu. Podszedł do drugiego, młodszego od siebie, mniej schludnie ogolonego mężczyzny, stojącego przy dosyć pokaźnej wielkości szafie, wypełnionej wszelkiej maści sprzętem medycznym i diagnostycznym.

- Profesorze Klaus, proszę zwrócić uwagę na te częstotliwości – aktywność fal theta jest nadzwyczaj duża.

- Przecież utrzymujemy je w stanie sztucznej śpiączki – odpowiedział wyraźnie zdziwiony Klaus.

- Tak i właśnie to mnie zdziwiło. Są w stanie głębokiej śpiączki, a wynik EEG mówi że medytują, są w transie, hipnozie, czy Bóg jeden wie w czym.

- Nie mieszaj do tego Boga, Erwin. To nie Bóg je stworzył, tylko my i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni.

- Profesorze, powinniśmy powiadomić, jak najszybciej Führera.

- Masz rację. Idę zadzwonić do kancelarii – oznajmił Kalus i chwilę później zniknął za dużymi, metalowymi drzwiami.

Następnego dnia,

Führerbunker, pod Starą Kancelarią Rzeszy w Berlinie.

Ojcze, wypełniłem słowo twoje. Zrobiłem wszystko jak kazałeś. Mamy teraz dwoje dzieci w posiadaniu, a nie jedno, jak zakładaliśmy na początku.

- Jestem z ciebie bardzo dumny mój synu. Wypełniłeś moje polecenia tak jak chciałem. Podaruje ci coś, czego nie zapomnisz do końca świata, doczesnego i przyszłego. Będziesz władał przez wieki… będziesz władał ziemiami moimi… w piekielnej otchłani. Odrodzisz się jako nowe, lepsze stworzenie, a demoniczna moc będzie rosła w tobie z każdą dekadą twojego mordu i okrucieństwa. Staniesz się demonem, jeszcze bardziej posłusznym niż teraz i poprowadzisz armię moją ku zagładzie tego świata.

- Dziękuję ci wieczny ojcze, panie ciemności, o niezliczonych dla ludzkiej świadomości imionach i znaczeniach. Dziękuję ci, mój ojcze.

- Choć nie jesteś moim prawdziwym synem, lecz przybranym, kocham cię jak własne dziecię. Jakim okazałbym się jednak ojcem dla mojego, jedynego i prawdziwego potomka. Dla mojego najukochańszego syna. Dlatego nagrodę otrzymasz w swoim czasie, a na razie każę ci zabić siebie i rodzinę twoją, abyś pokazał mi, ze jesteś godny zadania jakie ci oferuję. Na razie pozostaniesz w uśpieniu, w piekielnej kaplicy, wraz z innymi wygnańcami niebios i będziesz czekał na służbę swoją. Powrócisz, gdy będziesz potrzebny, Adolfie.

- Tak mój ojcze. Wypełnię wszystkie twoje rozkazy, każde twoje słowo, boś jedynym i prawdziwym ojcem mym, a Alois był tylko nędznym uzurpatorem. Wyrzekłem się własnego ojca dla ciebie.

- Wspaniale Adolfie! A teraz przyjdzie czas na panowanie mojego jedynego syna. Ofiaruję mu ciało dziecka, które dla mnie przygotowałeś. Drugie z dzieci musisz jednak zabić, więc zleć to swoim ludziom. Zrób to najpierw, zanim dokonasz dla mnie aktu swojego oddania. Zaprawdę, powiadam ci, nie pożałujesz swojego czynu.

Osoby, które interesują się tematem wiedzą, że jakiś czas temu wyszła długo oczekiwana gra “Dexter The Game”. Dla tych, którzy nie są w temacie: stacja Showtime, producent serialu “Dexter”, opartego na bestsellerze pióra (w dzisiejszych czasach raczej komputera, ale trzymajmy się starej formy) Jeffa Lindsaya pt. „Demony Dobrego Dextera” (oryginalnie: „Darkly Dreaming Dexter”), wraz z grupą programistów z Marc Ecko Entertainment, stworzyli grę na jego podstawie dla iPhone i iPod Touch. Fabuła w większości opiera się na serialu, więc osoby, które znają oryginał wiedzą co i jak się stanie – warto przypomnieć sobie jednak trochę mniej ważnych faktów z życia Morgana, gdyż mogą być one bardzo pomocne. Przykładowo, bez pączków nie porozmawiamy z Camillą (którą w filmie Dex zawsze nimi częstuje), a przy analizie śladów krwi z „kokardowego zabójstwa” będziemy musieli testować kilka rodzajów broni zanim dojdziemy do tej, którym zostało popełnione przestępstwo (w filmie to narzędzie zostało już odkryte, a zabójcę ujęto). Wiadomo, że nie wszystkie sceny z serialu da się tak samo odzwierciedlić w grze, ale myślę, że w tym wypadku programistom bardzo się to udało – mało to, są nawet sceny, których nie było w filmie i książce(!), np. przeszukiwanie grobów z ciałami zabitych przez ojca Donovana dzieci.

IMG_0559

Tyle wstępu, przejdźmy do interfejsu. Gra prezentuje się całkiem ładnie. Po włączeniu, naszym oczom ukazuje się filmik początkowy, prezentujący, jak to zwykle bywa, producentów – w tle leci przepełniona grozą muzyka. Zaraz po pierwszej wstawce, na ekranie pojawia się ekran menu – jasne białe tło z logiem, postacią głównego bohatera i przyciskami u dołu – wraz ze znaną fanom serialu muzyką z openingu każdego odcinka. Do dyspozycji mamy pięć przycisków: PLAY, OPTIONS, HELP, EXTRAS, ABOUT – ich nazw i znaczenia chyba tłumaczyć nie muszę. W kategorii OPTIONS, czyli po polsku OPCJE, możemy ustawić m.in. tryb poruszania się (za pomocą akcelerometru lub joysticka) i tryb widoku (z pierwszej osoby lub z trzeciej). Aby rozpocząć grę musimy tapnąć w przycisk PLAY, następnie wybrać NEW GAME – w późniejszym etapie, gdy będziemy mogli save’ować, pojawią się jeszcze dwie opcje: LOAD AUTO SAVE i LOAD MANUAL SAVE, czyli ładowanie save’a automatycznego i manualnego. Aby zapisać manualnie stan gry musimy pójść do mieszkania, natomiast automatyczny zapis jest robiony na bieżąco.

IMG_0557

Tak więc zabierzmy się do grania. Nauka chodzenia nie jest trudna, jeżeli graliście już w podobne gry. Steruje się dwoma joystickami – jednym chodzimy, a drugim zmieniamy punkt widzenia. Łatwo jest się przyzwyczaić. Nad prawą gałką pojawiają się wszelkiego rodzaju opcje dodatkowe/kontaktowe – możemy np. wziąć coś lub uruchomić. Na górze, zaczynając od lewej są: GPS (to dzięki niemu przemieszczamy się z miejsca na miejsce), Dziennik (zapisane są w nim nasze zadania – zarówno te nieaktywne, jak i aktywne i wypełnione), poziom Maski (Maska to “Dexter zewnętrzny”, czyli to jakim powinno go widzieć społeczeństwo – przeciwieństwem dla Maski jest Mroczny Pasażer, którym zajmiemy się za chwilę) i Menu.

IMG_0560

Mroczny Pasażer to ukryte żądze, które starają się zniewolić umysł naszego bohatera. Oto jak opisuje postać Mrocznego Pasażera Jeff Lindsay w swojej książce (”Demony Dobrego Dextera”):

“Żądza. Och, ten symfoniczny, ten przeraźliwy wrzask tysięcy przyczajonych głosów, ten wewnętrzny krzyk, ryk całego jestestwa, wołanie milczącego obserwatora, cichego, bezdusznego, chichoczącego potwora, bestii tańczącej na promieniach księżyca. Głos kogoś, kto jest i nie jest mną, kto szydzi, śmieje się i odzywa, gdy jest głodny, gdy wyje z żądzy”.

Celem Maski, jest ukrycie postaci Mrocznego Pasażera. Możemy to robić wykonując codzienne zadania w pracy, rozmawiając z innymi ludźmi lub biorąc udział w konfrontacji – np. podczas rozmów z kapitanem Doaks’em, w których musimy odpowiednio manewrować telefonem, tak aby zielony punkt po środku ekranu odpowiednio dopasował się między widełki. Jeżeli podczas konwersacji powiemy coś niewłaściwego, np. zażartujemy w poważnej sprawie, bądź będziemy niemili w stosunku do kogoś, karty przejmie Pasażer i poziom Maski zmniejszy się. Można powiedzieć, że maska jest naszym życiem, czymś bez czego nie możemy grać – jej brak jest równoznaczny z przegraną.

IMG_0561

W grze można spotkać wiele rodzajów rożnych akcji, które uaktywniają się z kolejnymi misjami i kumulują. Tak więc, jeżeli w jakimś queście uczymy się otwierania zamków, w innym podnoszenia przedmiotów, a w jeszcze innym przeskakiwania przez mur, możemy być pewni, że kiedyś spotkają nas te wszystkie czynności jednocześnie i to z ograniczeniem czasowym. Ze wszystkich akcji najczęściej pojawia się otwieranie zamków. Zamki otwiera się na dwa sposoby: wytrychem, lub odkrywając kod – szyfr jest czasochłonny, ale nie wymaga manewrowania telefonem, w przeciwieństwie do wytrycha, którego odpowiednie ustawienie przyprawia wręcz do szewskiej pasji.

Podczas rozgrywki na czas, takie rzeczy jak zapadki w zamku strasznie denerwują, ale gdy popatrzymy na to na sucho, gra wywołuje w nas emocje. Irytacja, gdy brakuje nam jednej sekundy do wykonania zadania i euforia, gdy w końcu nam się uda – mało gier na iPhone tak działa, np. Spore znudził mnie po kilku poziomach. Myślę, że Dexter The Game jest bardzo udaną “egranizacją” serialu i jedną z lepszych gier dostępnych w App Store – co nie zmienia faktu, że jest wolna. Na starszym sprzęcie, przejścia między lokacjami ładują się wręcz koszmarnie, ale ogólna dynamika postaci jest dobra – Dex porusza się całkiem płynnie, ale jeżeli przyjdzie nam gdzieś wejść, czy uruchomić mini-grę, można pójść do kuchni i spokojnie zrobić sobie kanapkę. Tak więc, ucieszą się chyba wszyscy posiadacze iPhone 3GS i najnowszego Toucha – możecie grać bez zbędnej frustracji. Miejmy tylko nadzieję, że z każdą aktualizacją wszystko będzie działać płynniej i szybciej. Polecam i pozdrawiam – miłej zabawy!

Cena: 4,99 €

Źródło: iTunes

Strona: Sho.com

iMoney jest aplikacją służącą do sprawdzania aktualnych indeksów giełdowych i danych funduszy inwestycyjnych. Jest to doskonałe narzędzie dla ludzi, którym systemowa Giełda nie przypadła do gustu – zresztą nie wiem, czy w polskich warunkach można porównywać te dwa programy. iMoney jest bowiem dziełem portalu finansowego Money.pl i jak na polski program przystało, wspiera przegląd notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Dodatkowo umożliwia też sprawdzenie aktualnych kursów walut, więc jest przydatny dla osób, które często kupują elektronikę (i nie tylko) na zagranicznym rynku.

iMoney1

Interfejs aplikacji jest bardzo uproszczony – w górnej sekcji znajdują się obserwowane przez nas wskaźniki, wraz z notowaniami, natomiast w dolnej, wykres pokazujący wahania notowań w przedziale od jednego dnia do dwóch lat. Wszystko jest bardzo stonowane – przeważa kolor czarny, wykończenia i tekst są koloru białego, natomiast wykres i wybrany wskaźnik niebieskiego. Na tle całej kompozycji, wyróżniają się jedynie kolory notowań – odpowiednio, zielony to wzrost, a czerwony spadek.

iMoney2

Aby dodać do obserwowanych inną pozycję wystarczy kliknąć w znaczek “i”, a następnie “+”, czyli zupełnie tak jak w większości innych aplikacji. Podczas wpisywania liter w wyszukiwarce, ta sama podpowiada nam gotowe nazwy.

Myślę, że iMoney to bardzo dobra aplikacja zarówno dla ludzi żyjących z giełdą za pan brat, jak i dla tych, którzy mają z nią mało wspólnego, a zależy im tylko na szybkim sprawdzeniu kursu Euro, czy Dolara. Dodatkowo do zakupu zachęca cena – aplikacja jest w pełni darmowa. Zapraszam, więc do ściągania.

Cena: DARMOWA

Źródło: iTunes

Strona: iMoney.pl

Pojawił się niedawno nowy trailer czwartego sezonu Dextera. Jak więc widać, nasz “bohater” ma już dziecko, a sprawy rodzinne utrudniają prowadzenie “drugiego życia” – hobby, którego celem jest swoiste czyszczenie społeczeństwa rodem ze Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego. Ciekawy jestem, czy wraz z premierą nowych odcinków, która nawiasem mówiąc, zapowiedziana jest na 27 września, wzrośnie ilość zabójstw spowodowanych fanatycznym podejściem do serialu. Już kiedyś jeden z reżyserów filmowych sprawdzał autentyczność scenariusza, który wzorowany był na ekranizacji bestsellara pióra Jeff’a Lindsay’a. Jeden przedstawiciel gatunku ludzkiego stracił wtedy życie, a jego ciała podobno nie odnaleziono. Cóż jednak począć – świat pełen jest psychopatów. Myślę, że serial nie jest w prost niczemu winny – nikt z obsady, czy twórców nie jest w stanie przewidzieć zachowania ludzi po drugiej stronie odbiornika. Podobno – tak wyczytałem w mądrych książkach – powodem do wyłączenia Super Ego, czyli sumienia, jest błąd genetyczny. Innymi słowy rodzimy się już zdegenerowani. Jedni zachowują się całkiem normalnie ze względu na dobre wychowanie rodziców, a niektórzy już od młodości zaczynają zabijać. Był swego czasu nawet film produkcji HBO opowiadający historię siedzącego w celi seryjnego mordercy. Człowiek ten od młodości zabijał, najpier zaczynał od zwierząt. Przypomina Wam to coś? Tak, scenę z młodym Dexterem i Harrym – jego przybranym ojcem -, w której rozmawiają o kościach psa, którego mały Morgan zabił. Co ciekawe, seryjnym mordercą jest osoba, która świadomie zabiła więcej niż trzy osoby – tak mówi nasze rodzime prawo.  Nie wiem jak to jest w Miami, ale w Polsce Dex osiągnął ten status. Wracając jednak do tematu dzisiejszego wpisu. W trailerze, który “ładnie” zdradza co będzie się działo w kolejnych odcinkach, wyczytać możemy, że pojawi się nowy wróg głównego bohatera. Będzie to ktoś w rodzaju zabójcy-gwałciciela – od razu przypomniała mi się aplikacja na iPhone pokazująca najbliższych w pobliżu ludzi skazanych za przestępstwa na tle seksualnym:) Z tego co można zobaczyć, nie będzie to ktoś tak wyrafinowany jak Barney – brat Dextera, Zabójca z samochodu-chłodni, potocznie nazywany Ice-truck Killerem, którego ujrzeć mogliśmy w pierwszej serii. Osobiście uważam, że ten sezon nie przebije pierwszego i drugiego, ale jak zwykle zbierze przed telewizorami rzeszę (nie mylić z trzecią) ludzi. Możemy mieć tylko nadzieję, że nie będzie to znowu instruktaż “pozbądź się uciążliwego sąsiada”, a godny uwagi serial.

Recenzja zakupionej ostatnio przeze mnie gry Enviro-Bear 2010:

http://www.myapple.pl/recenzje-gier-i-aplikacji/110569-enviro-bear-2010-a.html

Wczoraj na łamach makowego forum MyApple, pojawiła się recenzja mojego autorstwa. Zapraszam do zapoznania się z nią:

http://www.myapple.pl/iphone-news/110775-isequence-polska-aplikacja-do-tworzenia-muzyki-na-iphonie.html

Dzisiaj, na największej polskiej stronie dotyczącej serialu House MD, natknąłem się na nowe promo. Z tego co widać, zapowiada się całkowicie inny od wszystkich pozostałych, sezon. Jak zwykle, jedni będą narzekać, jedni się uradują – ja jestem zagorzałym fanem Gregorego, więc spodziewam się salw śmiechu z mojej strony. Zauważyłem, że światek widów House’ea dzieli się na dwie części – jedni, którzy wczuwają się w akcję z odcinka na odcinek, z sezonu na sezon, znają wszystkie choroby, nazwiska, problemy, powiązania i uwielbiają ten klimat i ci, którzy oglądają go i śmieją się z docinków głównego bohatera. Ja zdecydowanie utożsamiam się z pierwszą grupą – oczywiście nie pogardzę też czarnym, houseowym humorem. Ludzie z “tej pierwszej” grupy, uradują się kolejnymi odcinkami, a ci z tej drugiej zapewne powiedzą “po jakiego grzyba oglądać to, gdy Gregory nie poniża swoich pacjentów i nie wyklina współpracowników”. Piszę to dlatego, że praktycznie cały sezon ma być kręcony w szpitalu psychiatrycznym, do którego w ostatnim odcinku piątego sezonu, Willson odwiózł House’ea. Ci, którzy oglądali serial razem z amerykańskimi widzami, wiedzą że Gregory w ostatnich odcinkach miewał halucynacje i widział między innymi zmarłą – z jego winy – dziewczynę Willsona, Amber (Anne Dudek). Nie będzie zatem na miejscu jego personelu, a sam House będzie pacjentem (!) innego szpitala. Co ciekawe, na potrzeby filmu zaadoptowano specjalnie cały budynek opuszczonego szpitala psychiatrycznego. O tym, że Anne zagra w innych odcinkach wiadomo było już wcześniej, gdy zaraz po czwartym sezonie, podpisała kontrakt na następne. Do końca nie wiadomo było w jakiej dokładnie roli zostanie obsadzona, ale scenarzyści już dawali nam dobre podpowiedzi – zagra/zagrała halucynację. Widmo, które widzi House jest wynikiem – prawdopodobnie – uzależnienia od Vicodine’u i gdyby rzucił go, objawy by ustały. Tutaj jednak pojawia się bardzo ważne pytanie: czy gdy przestanie brać opiaty, zmieni się jego nastawienie do świata i przestanie być tak charakterystyczną postacią jaką jest teraz? Według mnie tak. Widzowie przez kilka odcinków cieszyliby się tym, że ich bohater nie bierze, ale po jakimś czasie, wszyscy odczuwaliby niedosyt. Tutaj na szczęście znów przychodzą reżyserzy ze swoimi spojlerami i pocieszają nas, że nastawienie i sarkastyczność House’ea nie zmienią się. Całe szczęście. Nie wyobrażam sobie go miłym. Pozostaje nam już tylko poczekać na dwu godzinną – tak, dwu godzinną – premierę nowego sezonu we wrześniu. Zobaczymy czy będzie tak dobrze jak było do tej pory.

Jak pewnie wszyscy wiedzą, mam konto w MyApple.pl. Nie chcę wklejać tutaj całej treści newsa, z racji takiej, iż przeszedł on przez korektę jednego z tamtejszych redaktorów i można by rzec, że należy do MA.

Apple opatentowało kolejne wynalazki. Kilka z nich jest szczególnie ciekawych.

Jeden z nowych wniosków patentowych, złożony 8 czerwca 2008 roku w Amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych, dotyczy wykrywania i rozpoznawania twarzy. Dzięki takiej funkcji możemy np. określić dostęp do telefonu tylko dla wybranych osób – osoby, których twarzy nie ma w bazie danych nie będą mogły korzystać z iPhone’a. Będzie działać to też na takiej zasadzie, że telefon będzie się blokował, gdy w pobliżu nie ma człowieka i nie wykryje jego twarzy, a odblokowywać się gdy weźmiemy go do ręki i nas rozpozna.

Proszę:

http://www.myapple.pl/czytaj.php?id=109891

Dzisiaj Apple sprawiło nam miłą niespodziankę – powstał pierwszy w Polsce sklep firmowy Apple. Na razie jest to tylko tkz. “wysepka” w jednym ze sklepów Media Markt w Warszawie.

Dokładny adres to:

Media Markt Warszawa, Al. Krakowska

Al. Krakowska 61
Warszawa 02-183

Mam cichą nadzieję, że będzie to dobry bodziec dla naszych resellerów, aby zmniejszyć ceny jakie nakładają na sprzęt Apple.

Informacje o sklepie potwierdzają także użytkownicy AppleBlog. Jeden z jego czytelników zamieścił także zdjęcia, które obejrzeć można na stronie http://appleblog.pl/sklep-apple-w-polsce.

Jak widać, stylistyka bardzo przypomina stoiska Apple w Best Buy i innych podobnych centrach. Drewniane stoły, duże logo, czarne tło – po prostu Apple;)

Aktualizacja: według MojegoJabłuszka, jest to jednak reseller. Musimy poczekać, aż sprawa się wytłumaczy.

Stało się – Apple wypuściło na rynek nowy telefon. Nowy model iPhone’ea został nazwany 3G S (”S” od speed) i jest dużo szybszy od swojego poprzednika i występuje w dwóch wersjach: 16GB (199$) i 32GB (299$). Wygląd nie zmienił się w ogóle – wizualnie jest taki sam jak 3G, więc co rzadko się zdarza, przecieki okazały się nieprawdziwe. Stary i poczciwy 3G nie zakończy swojego żywota, tak jak miało to miejsce z 2G i będzie sprzedawany w cenie 99$.

Niedawno został też wydany najnowszy firmware dla iPhone’ów i iPod-ów Touch, czyli OS 3.0. Ten sam system znajduje się w 3G S, ale rożni się on kilkoma dodatkowymi funkcjami, między innymi:

*Voice Over – czytanie tekstu (w języku polskim),

*Voice Control – wydawanie iPhone’owi “rozkazów” za pomocą komend głosowych (także w języku polskim),

*nagrywanie filmów,

*autofocus,

*Kompas.

Nowy iPhone jest, tak jak pisałem wcześniej, dużo szybszy, posiada nowy aparat 3 megapiksela z autofocusem, a dzięki większej ilości FPS (klatek na sekundę) także dobrze nagrywa filmy, potwierdziły się przewidywania dotyczące magnetometru i możemy już korzystać z kompasu.

Nowe funkcje, które znajdują się w oprogramowaniu 3.0:

*Tethering – dzielenie łącza internetowego z komputerami Mac i PC, poprzez USB i Bluetooth,

*Spotlight – wyszukiwarka podobna do makowej, wyszukuje np. muzykę ,kontakty, programy,

*poziome pisanie i czytanie SMS-ów, maili i notatek,

*MMS – nie działa na iPhone 2G, a w 3G nie można wysyłać filmów,

*Notatki głosowe – można nagrywać notatki głosowe, które później synchronizują się z iTunes,

*synchronizacja Notatek z iTunes,

*brak limitu na aplikacje – gdy skończy się miejsce, aplikacje można wyszukać za pomocą Spotlight,

*Wytnij i Kopiuj/Wklej – można kopiować i wklejać tekst, a nawet zdjęcia (przy wklejaniu tekstu ze stron internetowych do aplikacji Mail, tekst nie traci formatowania i np. biały tekst jest niewidoczny pomimo tego iż fizycznie jest),

*możliwość cofania przez potrząśnięcie w aplikacji Mail – pisząc maila możemy cofnąć potrząsając telefonem,

*w aplikacji App Store, zdjęcia można przeglądać poprzez “przesuwanie” ich po ekranie,

*Find My iPhone – poprzez usługę MobileMe możemy śledzić skradziony telefon, wysyłać do złodzieja wiadomości, które pojawiają się natychmiastowo na ekranie, lub jeżeli sytuacja jest bez wyjścia, zdalnie usunąć dane i przywrócić iPhone do stany “czystego”,

*Odtwarzanie losowe po wstrząśnięciu – gdy jesteśmy w aplikacji iPod, możemy zmieniać piosenki poprzez potrząsanie,

*udoskonalono kalendarz -  ze strony apple.com: “Definiuj spotkania za pośrednictwem usługi Microsoft Exchange ActiveSync i subskrybuj kalendarze dzięki obsłudze standardu CalDAV”

*udoskonalono aplikację Giełda – można przeglądać wykresy poziomo,

*można podpiąć słuchawki stereo bluetooth,

*Store – podgląd konta w iTunes.

Otworzono w App Store dział z nawigacjami GPS, w którym znajduje się już nawet nawigacja na Europę (w tym Polskę) o nazwie Navigon. Jeżeli dobrze pójdzie, już niedługo na rynku nawigacji na iPhone’ea pojawi się też TomTom, który oficjalnie już zapowiedział swój program.

Jak widać tegoroczne WWDC przyniosło wiele nowości – zapowiedziano premierę Snow Leopard na wrzesień i wiadomo już, że aktualizacja dla użytkowników Leoparda wyniesie 29$. Odświeżono także linię MacBook-ów, które notabene już pojawiły się w polskich sklepach – dodano w MacBook 13″ port FireWire i zmieniono nazwę na MacBook Pro, a w wersji “dużej” MBP zmieniono Express Card na czytnik kart SD. Poza nowym systemem na iPhone/iPod Touch i zapowiedzią Snow Leopard, na tegorocznym WWDC nie było nic specjalnego. Zabiegi na laptopach były raczej kosmetyczne i kosmicznych zmian nie wprowadzono.

Teraz gdy nowy iPhone jest już dostępny w sprzedaży w USA i kilku innych krajach, musimy poczekać do lipca na premierę w Polsce, a potem już tylko na premierę Snow Leoparda we wrześniu.

Pozdrawiam i życzę udanych wakacji!